Matematyka na maturze. Hit, czy kit?

Ostatnio trafiłem w kilku miejscach na publikacje powracającego tematu dotyczącego matematyki obowiązkowej w ramach egzaminu maturalnego.

Zdania są podzielone. Zarówno rodzice oraz uczniowie jak i nauczyciele, pedagodzy i psycholodzy posiadają cały przekrój opinii.

Rys historyczny egzaminu z matematyki

Od okresu powojennego do 1982 roku, matematyka była filarem egzaminu dojrzałości. Niezależnie od profilu klasy, każdy musiał zmierzyć się z królową nauk. Było to zgodne z ówczesnym podejściem do wszechstronnego wykształcenia średniego. 

W 1983 roku wprowadzono zmianę, która na ponad ćwierć wieku zdefiniowała polską edukację. Matematyka przestała być obowiązkowa dla wszystkich. Ten stan rzeczy trwał do 2009 roku. 

  • Uczniowie klas o profilu humanistycznym mogli zamiast niej wybrać inny przedmiot (np. historię lub biologię).
  • W efekcie duża część maturzystów całkowicie zrezygnowała z matematyki, co doprowadziło do powstania luki w kompetencjach analitycznych.

Ostatecznie od 2010 roku do teraz po długich debatach ekspertów i alarmujących danych o poziomie umiejętności logicznego myślenia, matematyka powróciła jako przedmiot obowiązkowy na poziomie podstawowym dla każdego maturzysty.

Decyzję tę argumentowano całkiem logicznie, matematyka to nie tylko wzory, ale trening „mięśnia logicznego” i umiejętność rozwiązywania problemów.

Chwila obecna

Dziś matematyka na maturze jest faktem, ale sposób, w jaki do niej podchodzimy, wciąż przypomina próbę budowy mostu bez znajomości materiałoznawstwa. Jako inżynier fizyki technicznej widzę, że największym wyzwaniem nie jest brak „talentu” u uczniów, ale brak sprawdzonych algorytmów myślenia.

Współczesna szkoła często wciąż próbuje być „żywą encyklopedią”, wymagając od młodzieży zapamiętywania stałych i wzorów, które każdy z nich może sprawdzić w smartfonie w kilka sekund. W efekcie lekcje stają się statycznym odtwarzaniem procedur z podręcznika, co dla dzisiejszego, przyzwyczajonego do interakcji ucznia, jest po prostu nudne i niezrozumiałe. Zamiast dawać uczniom „skrzynkę z narzędziami” i uczyć, którego klucza użyć do konkretnej śruby, często zostawiamy ich z poczuciem chaosu, licząc na to, że na egzaminie po prostu „wpadną na pomysł”.

Plusy i minusy matematyki obowiązkowej

Do plusów możemy zaliczyć:

  • Naukę rozwiązywania problemów (szukania rozwiązań)
  • Krytyczne podejście do własnych wyników

Do minusów możemy zaliczyć:

  • Stres związany z egzaminem z “znienawidzonego przedmiotu”

Trenując z uczniami zagadnienia z matematyki czy fizyki staram się dawać im przykłady z życia. Geometria płaska i przestrzenna to nie tylko krawędzie i wierzchołki, ale np. malowanie pomieszczeń, budowanie budy dla psa, czy obliczanie jak szybko dojedziemy z Bytomia do Krakowa. Staram się im pokazać, że większość rzeczy których się uczymy mogą przekładać się na realne działania w życiu codziennym.

I tutaj pojawia się najważniejsza kwestia. Uczniowie nie potrafią przenieść teorii na praktykę. Nie wiedzą jak przenieść wzór na pole prostokąta na powierzchnię ściany, którą chcą pomalować żeby wiedzieć jak dużą puszkę farby mają kupić. Planując zakupy składające się z wielu elementów liczą na palcach (co też nie jest oczywiście niczym złym!) zamiast ułożyć proste równanie i wykonać to zadanie szybciej i wydajniej. 

Często stawiam pytanie: czy 30% z egzaminu podstawowego to faktycznie wynik nieosiągalny dla osoby uczącej się regularnie? Wydaje mi się, że absolutnie nie. Jednak prawdziwy problem nie leży w trudności zadań, ale w systemie, który nie promuje samodzielności. 

To potrzebna, czy niepotrzebna?

Pojawia się pytanie, czy np. analitycznego myślenia nie da się nauczyć i przećwiczyć inaczej? Otóż da się, ale nasza dzisiejsza edukacja nie jest do tego przygotowana. Przy tak licznych klasach ciężko pozwolić każdemu uczniowi realizować projekt na swój unikalny sposób. Przecież jeden będzie lepiej czuł się w pracy grupowej, ktoś inny zrobi prezentacje, a jeszcze inna osoba nagra filmik na dany temat. 

Gdyby udało się wpleść w codzienne lekcje rozwiązanie rozwijające te obszary umiejętności uczniów, to przy takich zadaniach pojawiłyby się trudności z którymi nasi podopieczni musieliby sobie poradzić. A właśnie to oznacza trening analitycznego myślenia, szukania i wprowadzania rozwiązań oraz weryfikacji wyników ich działań.

W końcu my tak naprawdę powinniśmy umieć znaleźć wzór na pole graniastosłupa w książce, telefonie czy karcie wzorów, a nie mieć go “wykutego na blachę”. Rozwijający się uczniowie powinni przede wszystkim umieć z tej wiedzy skorzystać gdy położymy przed nimi kartkę z zadaniem lub natrafią na realny problem w życiu. Nauka powinna być powiązana z sensem. Sensem jej wykorzystania w życiu codziennym. Jednak dość szybko zapominamy o czymś, co z perspektywy naszego życia jest mało istotne i nie wpływa na nie zbytnio, prawda?Reasumując. Ilu ludzi, tyle głosów “za” i “przeciw” maturze obowiązkowej z matematyki. I można powiedzieć, że obie strony mają swoje logiczne i prawdziwe argumenty. Może jednak póki nie znajdziemy, nie opracujemy i nie wdrożymy lepszych rozwiązań, powinno zostać tak jak jest?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *